wtorek, 30 grudnia 2008

Nowy początek.Po raz drugi

Jestem strasznie zabiegana. Nie wiem jak żyłam wychowując dziecko i pracując.
Kiedyś nie wyobrażałam sobie życia bez pracy przez 2 lata. A tutaj zapowiadają się kolejne dwa kiedy to najmłodsza latorośl łaskawie pójdzie do przedszkola. Zaraziłam się pisaniem od kilku moich ulubionych bloggerek. I wydaje mi się,że dam radę jakoś odreagować na moją rzeczywistość. Trzeba sobie jakoś radzić .
Ale może jednak zacznę od początku. Wypadałoby przedstawić moją rodzinkę. Czasem zwariowaną ale w gruncie rzeczy kochaną i nie zamieniłabym jej na inną.
Zacznę może to przedstawianie od najstarszych;) czyli tatusia (zwanego Guciem). Potem idzie mamcia (zwana indzią). w rodzince znajdują się jeszcze dwa maluchy: rozbrykana księżniczka Gabi (czteroletnia) i wszędobylski Lolek (rok i trzy miesiące).

Często chadzam na kilka blogów i po latach "szwendania " się po necie postanowiłam i ja troszkę oderwać się od rzeczywistości bądź ją opisać. Trochę dla znajomych żeby mogli w wolnej chwili zobaczyć na bieżąco co u nas się dzieje.
Większość moich znajomych została albo w stolicy albo gdzieś na Mazurach. Jednak moim najukochańszym miastem w Polsce jest Olsztyn. Mieszkają tam moje dwie najukochańsze siostry i ciocia. Kocham ich strasznie. Ogromnie tęsknię za nimi. Kiedyś widywaliśmy się co najmniej raz w miesiącu ale teraz.....wylądowałam daleko od nich i ciężko jest wybrać się z Lolkiem.
Ciężko tego malucha na dłużej zamknąć w foteliku samochodowym. Inaczej jest z Gabi,która tylko czeka na wyprawy do Warszawy bądź w jej okolice do dziadków. Został tam nasz ukochany psiaczek"Bobi". Pewnie i o tym czworonogu czasem napiszę gdyż brakuje nam jego jazgotu. Ten psiak to ratlerek wiec wiadomo jak hałaśliwe to stworzenie.
Tak na zakończenie zastanawiam się ile wystarczy mi cierpliwości i samozaparcia aby tu pisywać. Jednak muszę czasem myśli gdzieś tam błąkające się po głowie "wyrzucić". Postaram się jednak w miarę systematycznie coś skrobnąć. Teraz muszę kończyć gdyż mężuś zaraz wraca z pracy głodny.