wtorek, 6 stycznia 2009

6stycznia

Miał być post o pierwszej psocie Lolka w tym roku. Kiedy to dziecko samo otworzyło drzwi i poszło sobie do dziadka piętro niżej. Ale ja nie mam siły. jestem znów zmęczona. Psychicznie i fizycznie. Chociaż przyznam się,że zaczynam dochodzić do siebie kiedy mogę cały wieczór tworzyć moje obrazy. Teraz jestem na etapie Matki boskiej z dzieciątkiem na komunijną pamiątkę dla mojej chrześnicy. Gabi prosi ponad wszystko żeby nie oddawać tego obrazu. tak bardzo jej się podoba. Pewnie skończy się na bardziej tematycznym prezentem dla Moni a ten zostanie dla moich dzieci.
Wrrr właśnie się kłóca moje potomstwa. Ide ich rozdzielić.

sobota, 3 stycznia 2009

Sobota 3 stycznia

Nowy Rok przywitałam ze skręconą nogą. Pełen nadziei będzie ten rok i wyczekiwania. Mam dwa postanowienia jedno to : chcę zacząć zbierać zamówienia na hafty. Może uda mi się zarobić trochę na moim hobby.
Dzieci moje wytrwały do północy w Sylwestra. bez problemów. Tylko mamcia miała pewne opory w wytrzymywaniu. Ale ja taki Skowronek. Wieczorem z kurami do łóżeczka ale rano wstaję radosna i obudzona. Rzadko zdarza się,że chodzę jak lunatyk.
Jak sie spodziewałam ku śtykając muszę funkcjonować. Mało jest okazji żebym mogła nogę położyć na pufie i móc odpocząć. Pewnie dlatego będę musiała dłużej usztywniać nogę. To nic. Dam radę jak zawsze.
Nastepnym razem może znów zamieszczę troszkę swoich prac.