poniedziałek, 30 marca 2009

Wyhaftowany Dzwoneczek

I tak oto w sobotę został ukończony Dzwoneczek dla córki przyjaciółki. Nawet go wyprasować nie zdarzyłam. Niezbyt udana praca, ale można oglądać:




Nie wiem czemu nie da się tej wróżki obrócić. Wszystko jest dobrze jak wstawiam a jak juz wstawiony to taki efekt. Więc przepraszam.

sobota, 28 marca 2009

Już mam pięć lat.

Wczoraj wieczorem o 23.05 moja córeczka skończyła pięć latek. Ona od rana twierdzi,że inaczej się czuje, bo" Mamo pięć lat to poważny wiek. Zaraz będę musiała męża szukać." I ja tu nie robić podsumowań. Skoro mała córeczka zaraz męża będzie szukać to ja zaraz będę babcią. O rany jak tu być młoda babcią? Przecież ja dopiero niedawno porodziłam dwójkę małych dzieci. Chociaż przyznam,że w szpitalu w stolicy to większość mam była w moim bądź zbliżonym wieku tak tu na prowincji byłam jedną z najstarszych . Tylko dwie kobitki na całym oddziale były starsze ode mnie , ale to "ryczące" czterdziestki więc....
A więc wracając do tematu zrobiłąm sobie małe podsumowanie i ogarnięcie ostatniej pięciolatki. Hmmm dużo się tego wydarzyło . Po krótce:
* zrezygnowanie z pracy w szkole
* praca na kontrakcie w jednej z firm kosmetycznych
*(bezrobocie) czyli praca w dom , jasniej jeszcze tłumacząc wychowywanie dzieci( to chyba ze 3 etaty)
* przeprowadzka w całkiem obce miejsce.
Jeszcze więcej tego bło , jednak zbyt osobiste zeby tu pisać.


************************
A teraz z całkiem innej beczki, czyli Lolek powiedział. Ponieważ terśc mieszka w tej samej klatce co my ,więc dzieci często biegają do niego. Wczoraj usłyszeliśmy ,co mówi dziadek jak się zdenerwuje. Całe szczęscie,że to było cenzuralne.
Lolek bawiac sie grzecznie w karminie lalki mwói nagle głośno: "O RANY!! O LUDZIE!! RANY JULEK!!.





środa, 25 marca 2009

Pracy potrzebuję

Tak to codziennie czekam na odpowiedź w sprawie pracy. Miały być dwie odpowiedzi ale jakoś tak zamilkło więc może jedna się zdarzy. Chciałam swoje prace o tematyce dziecinnej wstawia c do galerii. Chciałam trochę zarobić na swoim hobby. Smutno mi teraz bo też i tu zamilkło. A jak tak liczyłam na to. Jakoś miałam dużo entuzjazmu. Nawet zamówienia od ludzi bym zebrała żeby tylko trochę zarobić. Widocznie taki mój los.
A w domu jak zwykle dużo się dzieje. My z Gabi już skończyłyśmy grypę. Za to Lolek jest w fazie zdrowienia. On tez ma ostatni dziwne reakcje. Wszystko chce wymuszać krzykiem. Muszę jakąś strategie obmyśleć. Z Gabi nie było takich problemów, więc nie mam doświadczenia w takim postępowaniu. Ten mały kawaler teraz dodatkowo krzyczy w nocy, budząc się i woła mnie. I jak tu przetrwać wszysyo? Jaksobie dawać radę? Kiedy to mężulek wraca ok 20 z pracy. Cale dnie sama.
Uciekam umyć Lolka bo się strasznie wybrudził...wrrr...

wtorek, 24 marca 2009

Co na urodziny?

Hmmm...zbliżają się piąte urodziny Gabi wielkimi krokami. Właściwie są już przeogromne. To już w piątek. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego ile lat przybyło. Ile się wydarzyło. W ciągu ostatnich 6 lat wydarzyło się u mnie tyle, co u innych w dwadzieścia lat. Jednak szczęśliwie się wszystko skończyło i mam nadzieję,że to będzie już stała.
Gabi natomist od kilku miesięcy przejaia zdoności szycia i szydełkowania. Ciągle udaje ,że ma maszynę do szycia i coś tworzy. Dzisiaj była to suknia balowa, wczoraj- pościel do wózka lalki itp. I tak mama "bije się" z myślami czy nie sprawic dziecku maszyny. Tylko pojawia się drugi problem. Czy Lolek nie wsadzi palca i nie przeszyje sobie? I jk tu zadowoić dwoje dzieci i pogodzić? Kto doradzi? Kto taki mądry?

poniedziałek, 23 marca 2009

Krzyżykowe konie

Tak się ucieszyłam moimi końmi,które zawisły ale przecież nie zamieściłam zdjęcia. Ale ja jestem strasznie roztrzepana kobieta. Aż dziwne,że jako dziecko byłam strasznie spokojna i bardzo grzeczna. A teraz...wszędzie mnie pełno.Jakaś taka rozbrykana jestem. Wróćmy do tematu koni. Zamieszczam zdjęcie:

piątek, 20 marca 2009

Wiosna nadchodzi?

Ja nie wiem zupełnie co się stało z moim mężem. Od soboty wykonuje prace domowe, które od roku a nawet dwóch czekały. Nawet wyhaftowane konie zawisły wczoraj na ścianie. Nagle światło nad lustrem w łazience cało się naprawić od tak od razu bez marudzenia, jęczenia i tym podobnych. Szufladę w dziecinnym łóżku też naprawił. Nie wiem czy to wiosenne sprawy i energia czy dlatego,że ja wyszła kilka razy do koleżanki. Nie mam pojęcia. A nawet miał utrudnienie bo Lolek zostawał z nim. Zabierałam tylko Gabi, bo dla niej towarzystwo było u koleżanek. Tak czy inaczej kilka rzeczy jest zrobionych i cieszy to moje oko. Tylko trochę dziwnie mi patrzeć na ścianę, pustą do wczorajszego wieczora, a teraz tam są moje "wypociny".
Oczywiście jak obraz zawisł to Indzia stwierdziła.że jakoś tak pusto dalej i trzeba pomyśleć o dalszym gospodarowaniu ściany. Przecież coś muszę powyszywać żeby nie było mi nudno. a jak ogólnie wiadomo: jak mam za dużo czasu to przychodzą mi do głowy różne głupie pomysły.
Ja jako kobieta pełna energii postanowiłam zaklinać wiosnę. Na stole w pokoju położyłam śliczny wiosenny obrusik, chowając jednocześnie śliczny zimowy z płatkami śniegu. W niedziele wystroiłam się wiosennie, bo przecież piękne słoneczko świeciło i było cieplutko. Nawet nastrój mam wiosenny. Nie rozumiem jednak zupełnie czemu zima wróciła. Ja tu czaruję a wiosna wypięła się na mnie. To niesprawiedliwe. Jak ona tak mogła mi zrobić?

piątek, 13 marca 2009

Haft krzyżykowy

Jak widać całkiem krzyżyki mi zawładnęły życie(oczywi ście pomijam dzieci i całą reszte przychówka). Daltego pokazuje moje osttanie dwie prace:


Króliczek dla mojego małego Skarbka:



A ten oto misio z poduszeczką jest bezpański:(



Tyle to ja narobiłam ostatnimi czasy. A teraz nie będę nikomu głowy zawracać moimi głupotkami.