czwartek, 27 sierpnia 2009

FASOLKA SZPARAGOWA W POMIDORACH


1 kg fasolki szparagowej
20 dag marchwi
20 dag cebuli
1/2 szkl oleju
15 dag koncentratu pomidorowego
1 łyżka soli
1 łyżka octu
1 łyżka cukru
można dodać pieprz do smaku
Fasolkę ugotować bez soli i pokroić. Marchew zetrzeć na tarce jarzynowej, a cebulę pokroić w kostkę i razem udusić w oleju.
Wszystkie składniki połączyć, wymieszać i wkładać do słoików. Pasteryzować 10 minut.

środa, 26 sierpnia 2009

Rosyjska sałatka krabowa

Składniki:
  • mała główka kapusty pekińskiej
  • opakowanie paluszków krabowych (surimi)
  • pęczek koperku
  • puszka kukurydzy
  • 3łyżki majonezu
  • 3łyżki jogurtu naturalnego
Przygotowanie:
  1. Kapustę pekińską myjemy, osuszamy, odcinamy twardy głąb i szatkujemy.
  2. Paluszki krabowe (rozmrożone) kroimy w drobną kostkę.
  3. Koperek płuczemy pod bieżącą wodą, następnie osuszamy i drobno siekamy. Kukurydzę osączamy z zalewy.
Wszystkie składniki wkładamy do salaterki, lekko mieszamy. Majonez łączymy z jogurtem i polewamy sałatkę, następnie jeszcze raz delikatnie mieszamy.

RADA: Sałatka nie wymaga solenia , ale można użyć innych ulubionych przypraw.

Smacznego!

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

Zabolało.

Dzisiaj przeczytałam takiego oto posta w blogu, na który zaglądam:

Całuje ją i dziecko na pożegnanie, żegna się tak jak zawsze, wyjeżdża na dwudniowe służbowe szkolenie. Jest spokojny, jest jak zawsze. Przez dwa dni dzwoni do niej, Ona zachowuje się normalnie, tak jak zawsze zdaje mu relacje z całego dnia, mówią sobie Kocham Cię na pożegnanie. Dwa dni później On powraca do niej , do dziecka , do domu. I zastaje tam puste ściany i białą kanapę na środku pokoju. Nie ma nic, nie ma jej ubrań,kosmetyków, nie ma zabawek dziecka, nie ma mebli. Jest załamany, płacze, nie wie co się dzieje, dzwoni do niej lecz w tel. zimny głos- Nie ma takiego numeru. Zmieniła wszystko. Zniknęła. Usunęła wszelaki kontakt do niej. Wredna, okropna, bezduszna?! Wróć. Dla dziecka poświęcała wiele, wiele wybaczyła, lecz nie mogła znieść jego wyimaginowanych historii, to jak ją prześladował i śledził. Wiedziała o wszystkim, znosiła to lecz do momentu gdy nadarzyła się okazja by uciec od tego wszystkiego nie zawahała się. Jest jej teraz dobrze, jest szczęśliwa, sama z dzieckiem.

Od miłości do nienawiści jeden krok. Każdy z nas może wrócić w puste ściany. Historia prawdziwa."

Zabolała mnie. Czemu tak?

środa, 19 sierpnia 2009

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

RATUNKU!!!Gorąco!!

Ja chyba pochodzę z innej bajki. Nie wiem czy aż tak boli myślenie. Jednak jedno wyjście do miasta i przekonuję się,że tak. Myślenie boli. Mam szczęście w tym roku ,bom chora przecież i nie byłam w mieście w zasadzie od miesiąca. Wczoraj jednak musiałam wyjechać. A właściwie mąż mnie na trochę wywiózł. Jednak to szczegół i nie o tym chciałam. Bolą mnie widoki tego typu: mama idzie, w zwiewnej sukieneczce bez ramiączek ( duszno i gorąco było, jakieś 29 stopni w cieniu), pcha przed sobą wózek. Jak myślicie jaki widok znajdziemy zaglądając do środka? Mała biedna istotka naubierana jakby była zima, kocykiem (oj co ja tu bredzę grubym ogromniastym kocem poskładanym chyba na 4 albo więcej), grubaśna czapeczka. Biedna buziunia obsypana potówkami. Mało tego: osłonka przeciw wiatrowa (znaczy ta dokładana do wózka żeby używać zimą) zaciągnięta SZCZELNIE. Chciało mi się wyć jak to zobaczyłam. Ale pamiętam komentarze sprzed dwóch lat kiedy to moja młodsza latorośl urodziła się 21 czerwca i było gorąco. Nie dość,że dziecko wyszło na spacer na drugi dzień po powrocie ze szpitala to jeszcze (UWAGA!!!!) w samym cieniuteńkim body bez żadnych skarpet, z goła głową ( przecież było zniesione w głęboki wózku, tam nie ma szans żeby je zawiało). Ależ te durne baby mi ciągle gadały,że uszy przeziębię. I guzik prawda. Dziecku było świetnie. Mało tego spało najsmaczniej na dworku kiedy wózeczek bujał na wertepach. Nie mówię,że nie brałam pieluszki do przykrycia ale tylko po to żeby nóżki nie spaliło słonko ,jakby świeciło na nie. Jednak nie widziałam takiej potrzeby żeby zasłaniać nią. Wózki maja przecież możliwość dopięcia parasolki. Rok później też małego nie ubierałam. Jak była temperatura powyżej 20 stopni to w wózku nie miał butów zakładanych. Brałam je tylko żeby pod wózek włożyć...jakby maluch miał ochotę przejść kawałek. Pytanie za 100 punktów kto tu jest dziwny ja czy one??

piątek, 7 sierpnia 2009

Co trzecia ciężarna pije ....alkohol

Przeczytałam przed chwila artykuł o piciu kobiet. Nie dotknąłby mnie tak bardzo gdyby nie dotyczył kobiet w ciąży. Może nie jestem jakoś tam strasznie doświadczoną mamą. Jednak mam za oba dwie ciąże. Jakieś to doświadczenie jednak jest. Przepracowałam też 5 lat jako nauczyciel. Widziałam więc trochę jak może wpływa alkohol na dzieci. Rozumiem,,że w ciązy sa mdłości ( o zgrozo to nazywa się mdłości poranne a ja cały dzień wymiotowałam). Nie przyszło mi jednak do głowy napić się ani ina ani piwa. Nie piłam alkoholu. Mimo palenia papierosów w ciąży rezygnowałam z nich całkowicie. Przeciez nie można truć dziecka. I tak było ono skazane na życie w zanieczyszczonym warszawskim środowisku jednak....starałam się zminimalizowac toksyny. Nie wiem jak można być lekkomyślną osobą na tyle ,żeby pić. Jak tłumaczą swoje postępowanie takie mamuśki?: Przecież lekarz nie ostrzegał ich,że to szkodliwe dla dziecka. Wymówka dobra jka każda inna. Inne twierdzą,że łożysko chroni dziecko. Pewnie,że chroni ale nie przed truciznami. Nie zdają sobie sprawy,że alkohol szkodliwyn jest na układ nerwowy dziecka, że może wywołać płodowy zespół alkoholowy. Jakoś to będzie. A potem tragedia. Dziecko niedonoszone i nie jest w stanie przeżyć. Inny scenariusz to przedwczesne poronienie.
Najbardziej niebezpieczny jest alkohol w pierwsych 3-5 tygodniach ciąży. Wywołuje wtdy największe uszkodzenia móżgu i układu nerwowego.
Co na to statystyki? Co trzecia ciężarna sięga po kieliszek.
O zgrozo. Czy w alkoholu nie powinny znajdowac się środki antykoncepcyjne? Zostawie to bęz kometarza dalszego.

środa, 5 sierpnia 2009

Jakby ktoś się pytał to żyję. Na razie słaba jestem. Sił nie mam za wiele żeby siedzieć. Jestem po operacji. Wybaczcie więc moja nieobecność.