wtorek, 25 stycznia 2011

"Macierzyństwo bez lukru"

Zastanawiacie się co to jest "Macierzyństwo bez lukru? Ponieważ ja nie umiem tak "ładnie opisywać" zacytuję tekst mojej blogowej koleżanki :" Pamiętacie? Niedawno wspominałam Wam o antologii "Macierzyństwo bez lukru". To zamknięte w e-booku okruchy macierzyńskiej rzeczywistości, ale nie tej cukierkowej, a oprószonej szarością codzienności, spisane przez blogerki .  Wyszło świetnie! I mądrze, i zabawnie, i szczerze. Do bólu. Zapewniam - każda z nas odnajdzie w tekstach ... siebie. Nasze wspólne dzieło można już nabyć. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży wesprą chorego Mikołajka. Co trzeba zrobić, żeby zdobyć "Macierzyństwo bez lukru" (pdf)?

wpłacić kwotę, jaką uważacie za stosowne na konto Mikołajka, podając w tytule wpłaty swój e-mail. Na podany adres zostanie wysłany zbiór naszych tekstów.

nr konta założonego specjalnie na potrzeby Mikołajka:

50 1140 2004 0000 3402 1647 6204

do przelewów z zagranicy:
PL74 1140 2004 0000 3002 1411 7025 
swift BREXPLPWMBK

BRE Bank SA
Al. Piłsudskiego 3
90-368 Łódź
właściciel konta: Anna Kamińska
ul. Wojska Polskiego 10/11
41-400 Mysłowice  ."

http://macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com/2011/01/jest-gotowa-i-piekna_20.html

piątek, 21 stycznia 2011

Domowe wędliny

Witam po baaaardzo długiej nieobecności. Jeżeli wyjawię powód to na pewno każdy mi wybaczy . Otóż 21 listopada 2010 roku o godzinie 13.40 przyszła na świat moja najmłodsza córeczka Misia. I od tego momentu rodzinka liczy 5 osób. Dla przypomnienia to mój mąż Gucio, córka Gabi ( 6 lat i 9 miesięcy), Lolek 3,5 roku i nasz Misiunia najmniejsza.
Od jakiegoś czasu sami w domu głównie przygotowujemy wędliny. Przestały nam smakować te kupne "czerwone" nafaszerowane chemią i odświeżane. Mam wrażenie ,że sam każdej z nich jest taki sam tylko wyglądem różnią się nieznacznie. Jeden przepis dostałam od mojej przyjaciółki Agi ,a drugi jest od cioci. Mam nadzieję,ze będą smakować.Oto przepisy oba smakują najlepiej ze schaby albo piersi z indyka, ale można tak przyrządzić tez karczek czy boczuś ( ukochany mężczyzn).

Składniki: 
Kawałek mięsa bez kości  
  2 l wody
  2 listki laurowe
  3 ziarna z. angielskiego
    ½ szkl. soli
   1 łyżka kolendry
    4 ząbki czosnku ( rozgnieść )
   1 łyżka ziół prowansalskich
    1 łyżka musztardy
   1 łyżka majeranku
    1 łyżka vegety, warzywka, kucharka czy co innego używacie
        1 łyżka majonezu
      1 łyżka cukru
     1/2 łyżeczk pieprzu naturalnego


     1/2 łyżeczki pieprzy ziołowego

 Przygotowanie
Wieczorem pierwszego dnia należy wymieszać przyprawy i majonez na jednolita zawiesinę. Zalewę zagotuj i ostudź. Dodaj mięso i ponownie zagotuj  utrzymując stan wrzenia przez 5 minut. Zostaw do ostygnięcia i ponownie gotuj przez 5 minut i ostudź. Po wystygnięciu drugim jest już gotowe do jedzenia.
Co do gotowania mięsa to znam dwie wersje jedną, że gotujemy 5 minut druga ½ godziny. Jadłam mięsko gotowane i tak i tak i chyba wolę dłużej pogotować, aby mięsko było bardziej miękkie.


A teraz podaję drugi sposób:
Kawałek mięsa bez kości nacieraj Vegeta i majerankiem. Włóż do rękawa do pieczenia i zawiń raz, aby boki były do wewnątrz i powietrze się nie dostawało. Następnie owiń sznurkiem ( najlepiej grubszym by nie przeciął folii) gęsto i bardzo mocno. Tak przygotowane mięso włóż do garnka z zimną woda i zagotuj. Od momentu zagotowania gotuj 6-7 minut cieńszy kawałek mięsa ( 7-8 cm), a grubszy do 10 minut. Wyłączyć i całość tak zostawić do ostygnięcia. Następnie zimne mięso wyjąć z worka i można już jeść.

SMACZNEGO.