piątek, 30 września 2011

Babeczkowe RR cz.4


Już drugi raz piszę ten post. Pierwszy zniknął mi. Ja jak zwykle roztrzepana i nie wiem co naciskam. Słyszę już,że Misia się obudziła i gada. Trzeba wiec szybciutko coś skrobnąć. Ona jest mała ciekawska i chce pomagać. Same wiecie jak to z maluchami.
Jakoś kilka dni robiłam ta babeczkę. Jakieś dwa albo trzy dni wyszywałam. Nie mam czasu. A to modlitwy do komunii trzeba się uczyć, czasem kartkówka z angielskiego. Moje dziecko zawzięło się i nie chce sobie przyswaja nowych słówek. Wstydzę się i denerwuję za nią. Ja zanim zajęłam się wychowywaniem dzieci uczyłam w młodszych klasach angielskiego. Jeszcze jak Gabi miała dwa latka to pracowałam.  A tu mi młoda odstawia takie szopki. Wrrr...mam nadzieję,że rozkręci się. W zeszłym roku nie było takich problemów.
Kanwa prezentuje się tak:
Jak na złość znów mi blogger poprzekręcał zdjęcia. Nie umiem ich ustwić dobrze. Jak znajdę chwilkę to może pokombinuje coś.
A tak z innej beczki to jestem potwornie zmęczona. Kładę się zmęczona spać i rano wstaję tak samo zmęczona. Migreny też potwornie mnie dobijają. Jakoś częściej je mam niż kiedyś Mam skierowanie do neurologa ,ale oczywiście okazało się,że jeśli chcę iść do przychodni to muszę wstać nad ranem żeby zająć kolejkę. Zostanie więc kolejny raz wizyta prywatna. Nasz system  Służby zdrowia jest porażką.


P.S. Bardzo dziękuję za każde miłe słowo od Was. Są one balsamem mojej duszy. Czytam Wasze komentarze po kilkanaście razy. Bardzo wdzięczna jestem Wam. za nie. Dziękuję za każde odwiedziny i zapraszam ponownie.

środa, 14 września 2011

Kawusia cz.2





Jesteśmy wszyscy w domu chorzy. Najbardziej była Misia, a teraz przejął Lolek. Biedulek ma angine i leży taki marniutki. Ja jakoś mam mało czasu lub natchnienia na haftowanie. Zbiegło się to jeszcze z przeprowadzką z działkowego letniego domku do bloku. Trzeba teraz wszystko wysprzątać i ogarnąć. Nie wspominam już,że też należny zająć się dziećmi. Zagrać  z nimi w jakąś grę czy poczytać. Chociaż to drugi przejęła Gabi. Czyta namiętnie bratu wieczorami. Miło tak an nich popatrzeć. Uwielbiam tez te moje duże dzieci. Lolek jakoś tak zaliczył skok rozwojowy. Z dnia na dzień zrobił się poważniejszy. Operuje dorosłym słownictwem i już nie jęczy, nie skrzeczy, nie marudzi...Jest taki zgodny i da się z nim dojść do porozumienia.
Kawusie w wielkich bólach skończyałam. Wyszła tak:





Jak widać jeszcze"ciepła". Zupełnie nie rozumem mojego zniechęcenia do tego haftu. Nienawidzę wyszywać kilka razy tego samego wzorku ,pewnie z powodu tych narożników jakoś "odrzucało" mnie. Została jeszcze trzecia filiżanka do kolekcji. Te jednaj już oddam do oprawy. W kuchni zrobiło się miejsce i trzeba czymś zapełnić.

środa, 7 września 2011

Babeczkowe RR 3

Czas się wytłumaczyć. Pomyliłam poprzednio kolejność hafcików i za kare dwa razy wyszywałam kawusie. Najgorzej,że za każdym razem bardzo źle mi się wyszywało. Tak się prezentuje:
Cała kanwa wygląda następująco:



A to są wspomnienia z niedawnego wyjazdu z dziećmi do Bałtowa. Świetny Jurapark. Polecam . Przestrzegam tylko aby nie jeździć w wielkie święta i weekendy. Potwornie tłoczno wtedy.