piątek, 21 grudnia 2012

Życzenia

Chciałam Wam życzyć:


W tę Wigilijną noc, niech w Waszym domowym zaciszu, przy Wigilijnym stole,
Zapanuje miłość, poczucie radości oraz zgoda,
Niech rodzinne ciepło doda wam odwagi w nadchodzącym nowym roku,
Tak aby był jeszcze lepszy od bieżącego.



 Przepraszm, że posłużyłam się gotowym wierszykiem ale to z braku sił. Moja małą Michasia ma zapalenie płuc i nie śpię po nocach.

czwartek, 20 grudnia 2012

Mój pierwszy Entrelac plus kompelick myszka

Ostatnimi czasy powstał mój pierwszy entrelac. Bardzo mnie zafascynowała ta technika. Jestem nią oczarowana. Mogę teraz napisać z pełną świadomością,że opanowałam ten rodzaj techniki w chuście. Wyszła tak:

Powstała ta chusta z włóczki Mohel Special Ebruli. Niestety numeru koloru nie mam,bo gdzieś zawieruszyłam karteczkę. Jestem roztrzepana niesamowicie osobą.  Zużyłam jeden motek włóczki , drut nr 4 na żyłce. Wymiary: dłuższy bok ma ok 160cm a krótsze ok 115. Jak na mój gust całkiem spora. Jakby ją zmoczyła i zablokował to jeszcze większa by wyszła. Cena za jaką poszła ta chusta to 60zł.
Powędrował dziś do właścielki na prezent gwiazdkowy taki komplecik pod nazwą myszka:
Jest on w rozmiarze na dwu- trzyletnią dziewczynkę. Cena 20zł.

czwartek, 8 listopada 2012

Szalik i inne prace.

Dziś mało pisania za to kilka zdjęć, póki malutka pije kasze i ogląda bajkę. Bardzo dziękuję za wszystkie słowa otuchy. Dajecie mi siłe do tworzenia nowych rzeczy .

 Nad ta damą pracuję od dawna. Już sobie wyszywałąm ten wzór. Bardzo mi się podoba. Nie wiem czemu nie idzie mi wcale.
 To szalik dla chrzestnej Michasi. Sobie też mam ochotę taki stworzyć.
 Zgubiłam pokrowiec na mojego samsunga i wczoraj na filmie powstał taki oto z cieniowanego kordonka chyba Maxi. Jakoś nie widze tego kordonka w jakiś innych wzorach dlatego rzadko coś z niego powstaje
 Jak już futerał powstał to zrobiłam takie kwiatuszki tak z rozpędu z głowy. Te trzy jednakowe będą miały koraliki i popełnię zawieszkę na fona.
To są cekiny,które w zeszłym tygodniu sobie sprawiłam w zaprzyjaźnionej pasmanterii. wybrałam paczkę ze wszystkimi kolorami. Na zdjęciu tego nie widać ale są opalizujące. Teraz tylko zastosowanie wymyślić.

środa, 7 listopada 2012

Chroba

Mam kilka prac skończonych czekających na zdjęcia. Coś tworzę nowego cały czas. Jednak nie mam siły. Gabi co chwila ma inną chorobę jesteśmy u niej w trakcie zapalenie pęcherza ale już tez kaszle i leci jej z nosa, oczywiście opryszczka też wyskoczyła. Lolek na szczęście zdrowy ale właściwie wyprowadził się do dziadka i tam siedzi cały czas i dobrze może. A malutka Misia ma od miesiąca duszący kaszel. Dostaliśmy się jednak do alergologa, nie zważając na zapewnienia pediatry,że sam sobie poradzi. W sobotę więc jedziemy. Zobaczymy co nam powie. Trzymajcie kciuki, bo nie się wcale prawie i padam już na twarz.

środa, 24 października 2012

Kupujmy nasze rękodzieło. STOP CHIŃSZCZYŹNIE

Przyłączam się do akcji przeciwko kupowaniu chińskich niskiej jakości wyrobów produkowanych masowo bez swojej historii i "duszy". Więcej o tym przedsięwzięciu znajdziecie tutaj :
http://dommokoszy.blogspot.com/2012/10/akcja-kupujmy-nasze-rekodzieo.html

czwartek, 18 października 2012

Kolejne jajko i prezent dla męża z okazji urodzin

Z różowym jajkiem powstało też w kolorze ecru. Niestety zdołałam tylko komórką go sfotografować w ostatniej chwili. Nie ma już go na stanie. Ma nowego właściciela. Jednak jeśli ktoś chętny to mam materiały do produkcji kolejnych.




Jajko jest wielkości 15 cm bez nóżek. Owinięte zostało bawełnianą koronką, która nadaje mu elegancji. Niestety zdjęcie nie oddaje jego uroku. Na wstążce zostało ozdobione koralikami koloru bursztynu przezroczystymi.
Jesze mogę wykonac jajko tego typu:





W Dzień nauczyciela mój mąż obchodził swoje urodziny. Nie miałam w tym roku nastroju do jakiś bardzo oryginalnych prezentów. Zawsze są to jakieś niedrogie drobiazgi. W tym roku dostał oprawioną serwetkę. Wykonała ją nieżyjąca jego mama. Serwetka już zaczęła się rwać. Nawet zszywanie nie pomagało bo zaraz obok pękała kolejna nitka. Jednak udało mi się utrwalić ją. Tym bardziej,że to jedna z  ostatnich pamiątek po niej.
I jak wyszło?


Czapka i jajko



Jestem od kilku dni chora i coraz bardziej padnięta dlatego dzisiaj też krótko ale chciałam pokazać co wycudowałam ostatnio:

środa, 17 października 2012

Szydełkowe prace i nie tylko

 Do czapki myszki dla trzylatki muszę dorobić szaliczek. Ma ktoś pomysł jaki można zrobić ?






Dzisiaj mało słów za to kilka prac. Czapka Lolka, serwetka w Lolka ukochanym kolorze, zakładka dla Gabi na kanwie plastykowej podszyta filcem.

czwartek, 27 września 2012

Czapeczki szydełkowe

Ja trochę tworzę. Nawet coraz więcej udaje mi się nowych rzeczy. Ogarniam dom po przeprowadzce z działki. Dzieci zaczęły chorować. Tajfun rota wirusowy przeciąga przez nasz dom.  Jednak takie czapeczki udało mi się wydziergać:




Misia nie miała nastroju pozować ładnie  do czapek dlatego gdzieś jak ogląda bajki ją złapałam. A Gabi też jakoś wcisnęłam w przelocie. Bunt na pokładzie.
P.S. Kilka dni nie mogłam nic pisać na blogu czy ktoś tez miał taki problem?

piątek, 7 września 2012

Montignac cz.2


Już trochę napisałam wstępu bardzo okrojonego do diety Montignac. Już zauważyłyście,że jest to dieta rozdzielna. Ja tą dietę stosowałam intuicyjnie jako nastolatka i później. Póki nie wyszłam za mąż działała ale niestety zmieniłam jadłospis, kiedy z mężem zamieszkałam. Wtedy dodatkowe kilogramy zaczęły się nawarstwiać. Tak więc i ja nie znając jeszcze nazwy jadłam w bardzo podobny sposób.  Już wcześniej wspomniałam także,że niektóre pokarmy są zakazane. Miła zasada dla podjadaczy to brak głodu. Je się do syta.
Bardzo ważnym aspektem tej diety jest wprowadzenie w miarę regularnego trybu życia przez jedzenie o ustalonych porach.  Przerwy między posiłkami nie mogą być krótsze niż 3 godziny, a po zjedzeniu posiłku tłuszczowego przerwa musi być 4 godzinna. Żadnego posiłku nie można opuścić. Nasuwa mi się myśl,że będę jadła jak niemowlak. Jednak organizm dorosłego człowieka tez lubi regularność. Uczymy w ten sposób jak nasze ciało ma racjonować energię. Po kilku dniach stosowania diety odczuwa się przypływ energii. Nie mam w domu wagi ale lepiej się czuję.   Zjadam śniadanie normalne. Jak dla mnie obfite jednak powoli zaczynam się przyzwyczajać do większej porcji jedzenia rano zamiast wieczorem.  Obiad je się tez normalny. Lekka kolacja i podwieczorek w międzyczasie.  Można napić się kawy posłodzonej słodzikiem bądź fruktoza ale najlepiej około godziny 11 i  potraktować należy jako drugie śniadanie i już nic poza tym. Miłym akcentem tej diety jest możliwość zjedzenia pełnoziarnistego pieczywa ale tylko rano na śniadanie. Może to być tez pieczywo typu Wasa ale tylko żytnie.  Między posiłkami można pic do woli niegazowanej wody, \bądź niesłodzonej herbaty owocowej. Zakazany jest tradycyjny makaron. Najbardziej polecany jest z pszenicy durum i gotowany wtedy al dente. Można ewentualnie stosować makaron pełnoziarnisty z Lubelli. Sama wiem,że w mojej okolicy pieczywa durum nie da się kupić. Pewnie w tak dużych miastach jak Warszawa czy Lublin to jest realne. U nas nie ma nawet sklepu ze zdrową żywnością.
Takie są zalecenia fazy pierwszej,która ma doprowadzić do schudnięcia. Ten sposób odżywania można stosować do woli. Zwykle trwa to około 2 -3 miesięcy. Oczywiście czas trwania zależy od ilości nadmiaru kilogramów. Po tej fazie należny zastosować etap drugi,który może trwać do końca życia i jest mniej restrykcyjny.
Już po tym,co napisałam widać dla kogo ta dieta jest. Każdy bez względu na wiek może jeść w ten sposób. Daje ona dobre i trwałe rezultaty pod warunkiem nie robienia odstępstw.  Stabilizuje ona poziom glukozy we krwi dlatego jest wskazana dla osób znajdujących się w grupie zagrożenia cukrzycy.
Niewątpliwą zaleta jest zawieranie wszystkich wartości odżywczych dla organizmu.  Nie wymaga głodzenia się. Nie wymaga liczenia kalorii ,ale trzeba znać indeks glikemiczny poszczególnych pokarmów, co na początku jest dość kłopotliwe.

środa, 5 września 2012

Mama rozpoczyna poszukiwania pracy


Od jakiegoś czasu dojrzewała u mnie myśl aby zająć się poszukiwaniami pracy na umowę. Trafiały mi się jakieś dziwne zlecenia ale czas już zacząć wracać na rynek pracy poważnie. Wyszła mi bardzo długa przerwa w umowach. Jak policzyłam to już 7 lat nie pracuję zawodowo tylko zajmuję się domem i dziećmi. Nie traktuję tego jako poświęcenia. Absolutnie nie odbierałam swojej sytuacji w ten sposób. Jest to świadomy wybór, a nie przymus.  Uwielbiam spędzać czas z dziećmi. Nie przeszkadza mi czekanie na męża z obiadem. Jednak myśląc o szukaniu pracy musiałam postawić sobie kilka bardzo ważnych kluczowych pytań.: jakiej pracy szukam?; ile czasu tygodniowo bądź dziennie jestem w stanie pracować?; czy może zastanowić się nad telepracą?. Trzeba przemysleć wszystkie za i przeciw aby byc przygotowana na rozmowe z przyszłym racodawcą.
Ja już znam odpowiedzi na kilka pytań. Z powodu braku babci na miejscu muszę pomyśleć o pracy zdalnej. Jest ona rozwiązaniem na dłuższy czas jak dla mnie póki dzieci są małe i trzeba być w domu kiedy wracają z przedszkola. Taki rodzaj zatrudnienia pozwala mi na wybieranie sobie godzin pracy czy to będzie czas kiedy jestem sama w domu a dzieci w przedszkolu i szkole, a może wieczorem. Z moich doświadczeń wynika,że będzie to jednak czas podzielony. Cześć obowiązków będę wypełniać kiedy dzieci nie będzie a resztę wieczorem. Jak na razie moje poszukiwania są jedynie na internecie. Trzeba też pomyśleć o przeglądaniu ogłoszeń w gazecie. Jednak rynek pracy w moim rejonie jest bardzo zawężony dlatego pewnie szybciej znajdę coś na odległość.
Jeszcze muszę przemyśleć jakie chciałabym wykonywać zajęcia. Może macie jakieś pomysły? Dla ułatwienia podpowiem,że jestem z wykształcenia polonistą, który nienawidzi pracy w szkole.




wtorek, 4 września 2012

Dieta Montignac

Ostatnio udało mi się zaokrąglić. Nigdy nie byłam bardzo szczupła ani szczupła raczej normalna więc efekt jest zastraszający. Zaczęłam na własną rękę stosować jakieś niesprecyzowane diety typu ciągłe sałatki i surówki. Nie udało mi się specjalnie schudnąć. Mój wybór więc padł na dietę Montignac. Drugą sprawą okazało się,że po wykonaniu badań tzw. TSH okazało się,że mam niedoczynność tarczycy.  Wracając do tematu zaczęłam po raz chyba "setny" czytać posiadane w mojej biblioteczce książki na temat tej cudownej diety. Jest ona bardzo ciekawym rozwiązaniem dla osób,które nie lubią chodzić głodne. Uogólniając w bardzo dużym skrócie jemy wszystko tylko,że nie ze wszystkim. Zaraz ktoś,kto zna ta metodę odżywiania powie "zaraz, zaraz to nie takie proste". Zgodzę się z tym w stu procentach jednak takie krótkie stwierdzenie zachęci dużo osób do wypróbowania.
Podstawową zasadą jest taki dobór pokarmów aby nie wzrosło stężenie cukru we krwi. Nie można być głodnym ale niektórych produktów musimy na stałe pozbyć się z naszego codziennego menu. Kategorycznie zakazane są pokarmy typu: ziemniaki, kukurydza, biała mąka, biały ryż, cukier, cukierki, ciasta, słodzone konfitury i dżemy, miód, banany, winogrona, suszone owoce, frytki, piwo.
Posiłki nasze dzielimy na tłuszczowe ( tu trzeba zajrzeć do tabeli żywienia wg MM) oraz węglowodanowe (tu nie można używać tłuszczy).  Węglowodany to   potrawy mączne: makarony, ryż, kasze, chleb, fasola, soczewica, słodycze, cukier, nabiał do 1,5%, tuńczyk z wody, dżemy bez cukru.
Tłuszcze to: mięso, ryby, jajka, nabiał powyżej 18% , tuńczyk w oleju.
W ramach wstępu do tej diety trzeba jeszcze pamiętać,że do każdego posiłku musimy jeść warzywa gotowane i/lub surowe. Jedynym wyjątkiem jest marchew, którą spożywać nam wolno tylko surową, gdyż gotowana ma zbyt wysoki indeks glikemiczny.
W następnych odcinkach będę przybliżać dalsze tajemnice diety Montignac.

 

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wracam do życia

Po wielu miesiącach bardzo intensywnych wracam powoli do normy. Jeszcze do całkowitego powrotu brakuje mi Lolka w przedszkolu a Gabi w szkole i powrotu do naszego blokowego mieszkanka. Goście dzisiaj rano odjechali. Dom stoi przykryty dachem . Jak naładuję baterie w aparacie to umieszczę zdjęcia. Zaczęłam w końcu pracować nad haftem na zamówienie ale zdjęć się jeszcze nie doczekał. Myślę,że we wrześniu zacznę poszukiwania pracy zgodnej z moim wykształceniem i takiej,którą obie wymyśliłam.

piątek, 20 lipca 2012

Urlop czyli brak wolengo czasu

Pisząc urlop miałam na myśli brak czasu na pisanie i tworzenie. Stety albo niestety. Budujemy nasz wymarzony, wyśniony dom. W tym roku powstaną mury z dachem. Właśnie jesteśmy na finiszu naszego planu. Właśnie panowie pokrywają dachem. Wiąże się to z kompletnym brakiem czasu mimo,że Gabi i Lolek są u moich rodziców. Na dodatek mąż ślubny mam urlop. Na szczęście jak skończymy prace to wróci on do pracy. Staram się jednak zaglądać na Wasze blogi i czytać posty. Jak wiecie na komentarze często brakuje mi czasu.

sobota, 9 czerwca 2012

Urlop

wtorek, 15 maja 2012

Już po Komunii

W niedzielę 13 maja odbyła się I Komunia Gabi. Przetrwałyśmy ten dzień. Bardzo córcia przezywała. Tym bardziej,że mówiła modlitwę dziękująca Jezusowi,że mogli przyjąć go do swego serca. Pokaże dziś zdjęcia z jej nowego aparatu. Taką fryzurę miała w dzień komunii , a sukienkę maiła na przebranie:





Koczek najkromniejszy z możliwych. Na Mój gust wyróżniała się z tych fryzur od fryzjera. Taki koczek jej zrobiłam jak mają baletnice. Wedle życzenia zainteresowanej.

 A to ja we własnej osobie z Misią.
 Znów Misia .
Tutaj Gabi w wersji wczorajszej zdjęciowej. Wianuszki oba znacie z wcześniejszego postu. Malutki na koczek ala korona a drugi to róże szydełkowe na opasce.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Broszki filcowe i kartka dla taty


W zeszłym tygodniu były urodziny mojego ślubnego. Gabi z tej okazji zrobiła taką śliczną laurkę według własnego pomysłu:

W weekend powstały dwie takie śmieszne broszki z resztek filcu:

Ta druga powstanie na pewno w lepszej wersji zwiększa ilością płatków. Niestety miałam w kolorze fuksji tylko tyle. Czy ktoś ma na takie cuda ochotę?
Na koniec moje trzy szczęścia:

Tak Lolek wygląda po przebudzeniu. Zły i naburmuszony aż do wyjścia do przedszkola. Po powrocie jest juz zabawny i brykający. Czasem niegrzeczny.


 Tu Gabi odrabia lekcje w próbie fryzury komunijnej.
Misia jak zwykle uśmiechnięta i sama je obiadek czym tylko się da: czyli czasem łyżką czasem rączką.


piątek, 20 kwietnia 2012

Opaski na głowę


Wczoraj w przypływie weny powstały dwie opaski. Jak dla mnie cudne i urocze. Jedna na chrzest, wesele czy komunie druga bardziej codzienna. Zobaczcie same i oceńcie.





środa, 18 kwietnia 2012

Szydełkowe czapeczki


Jak wiadomo moje ręce nie mogę odpoczywać. Wyszywanie ciężko mi idzie z braku możliwości. Chociaż powolutku coś tam powstaje. Jednak wiosna i czas zmiany czapek. Oczywiście Misi dostało się jedną nową:





Druga natomiast to metamorfoza tej z listkami i poziomeczką czy turkaweczką. w obwodzie była jeszcze dobra ale ciut przy krótka dlatego wygląda obecnie tak:

piątek, 13 kwietnia 2012

Szydełkowy wianuszek/ wianek do Komunii i torebka

Powstał kolejny wianek.  Tym razem z różyczek. na życzenie mogę dorobić zielone listki. Możliwy tez jest w zupełnie innych kolorach. .





 Myślałam,ze zdjęcia będą lepszej jakości. Stary aparat ma swoje ograniczone możliwości.



Torebka jest ozdobiona opalizującymi motylkami i kwiatuszkami. Nieusztywniona.  Jeszcze muszę poszewkę wszyć.